Z Chengde przemieściłem się na zachód, do położonego prawie 500 km dalej Datong. Podróż wymagała przesiadki w Pekinie z Dworca Wschodniego (Beijing Chaoyang) na Północny (Beijingbei), ale spokojnie wyrobiłem się w godzinę. Pociąg do Datong jechał niecałe 2h i nie zatrzymywał się nigdzie po drodze.
Datong to drugie największe miasto prowincji Shanxi i ważny ośrodek wydobycia węgla kamiennego. Turyści jeszcze kilkanaście lat temu narzekali, że Datong jest okropny, pełen smogu i woni palonego węgla. Dziś nic z tego nie zostało, miasto wygląda zupełnie normalnie, nic nie śmierdzi, choć węgla wydobywa się tu ciągle dużo. To też pokazuje jak wielki postęp uczyniły Chiny w ostatnich latach.
Wybrałem się do Datong w celu odwiedzenia słynnych
Jaskiń Yungang, grupy ponad 50 jaskiń i półek skalnych, wyrzeźbionych w V i VI w. n.e. na zlecenie cesarzy z dynastii Wei Północnej, która to w zasadzie uczyniła buddyzm religią państwową i dużo inwestowała w rozpropagowanie go na kontrolowanych przez siebie obszarach państwa. Jaskinie stanowią jeden z najwcześniejszych egzemplarzy buddyjskiej sztuki jaskiniowej i są uważane za pierwowzór wielu podobnych budowli w Chinach i szerzej we wschodniej Azji.
Jaskinie są położone jakieś 20 km na zachód od Datong i można się tam dostać taksówką lub autobusami podmiejskimi. Sam kompleks jest dość rozległy, ale można go zobaczyć w jakieś 2-3h. Najważniejsza jest Jaskinia Wielkiego Buddy z 17-metrowym posągiem tegoż, ale w Yungang nie chodzi tylko o wielkość, ale przede wszystkim o kunszt artystyczny. A tego tu nie brakuje, szczególnie w jaskiniach Bębnów Otone, Chłodnego Źródła czy Siakjamuniego, albo te nazwane łącznie „Pięć Wspaniałych Jaskiń”. Oglądanie tych wspaniałości to czysta przyjemność dla oka. Minusem były nieprzebrane hordy turystów, przez co do najważniejszych jaskiń trzeba było czekać w kolejce. Ale i tak Yungang to jedno z najwspanialszych miejsc, jakie widziałem w Azji, na równi z chociażby jaskiniami w Ellorze w Indiach.
Do jaskiń można dostać się taksówką (20-40 zł w zależności od miejsca), autobusem turystycznym ze stacji kolejowej dużych prędkości albo autobusami miejskimi (2 yuany albo 1,1 zł za odcinek). Wybrałem to ostatnie, ale okazało się, że w autobusach w Datongu nie można zapłacić inaczej niż gotówką (wyliczoną!) jeśli nie masz chińskiego dowodu tożsamości. Dlatego przesiadłem się na taxi, ale z powrotem pojechałem autobusami, z czego dwa razy na trzy na gapę.
Z Datong udałem się w długą podróż autobusem do miejsca, które opiszę w jutrzejszej notce.