Dzień przeznaczyłem w całości na zwiedzanie Zatoki Rekina (Shark Bay), kolejnego wpisu na listę UNESCO z Australii Zachodniej. Zatoka Rekina jest wpisem przyrodniczym, choć ma sporo do zaoferowania również w aspekcie kulturowym – to tu znajduje się najdalej na zachód wysunięty punkt Australii, tutaj również nastąpiło drugie w historii zetknięcie się Europejczyków z Australią (Dirk Hartog, 1606 r.).
A jeśli chodzi o aspekty przyrodnicze, to rozpocząłem od kolonii
stromatolitów w Hamelin Pool. Stromatolity to jedne z najstarszych lub w ogóle najstarsze organizmy na Ziemi – najstarsze kolonie mają 3,7 mld lat, te australijskie są kilkaset milionów lat młodsze. Wyglądają niepozornie, w zasadzie jak skały, choć te stwardniałe są już nieaktywne. A aktywne to po prostu kolonie sinic, które w procesie fotosyntezy produkują tlen z innych gazów, głównie azotu. Szacuje się, że to dzięki działalności sinic w ogóle powstała atmosfera ziemska w obecnej formie, tj. z dużą zawartością tlenu.
Ścieżka turystyczna w Hamelin Pool jest zamknięta po cyklonie, ale przeskoczyłem przez niski płotek i podszedłem bliżej – wszystko dla Czytelników :)
Jeżdżąc po Półwyspie Peron pierwszy raz z bliska widziałem emu. Nic się nie bały, w przeciwieństwie do tych z okolic Willandry, które nie pozwalały podjeżdżać do siebie bliżej niż na 100 metrów.
Kolejnym przystankiem było
Monkey Mia, miejsce znane głównie z możliwości karmienia delfinów. Nie za bardzo lubię takie rozrywki, ale że nigdy nie widziałem delfinów z bliska, postanowiłem spróbować. Do kolejnej pory karmienia została godzina, więc można było samodzielnie pochodzić po nabrzeżu i molo, co też uczyniłem. I okazało się, że pływają tam sobie wokół trzy delfiny, które można podziwiać z bardzo bliskiej odległości. Na tym więc poprzestałem i usatysfakcjonowany pojechałem dalej, do widowiskowego jeziorka
Litte Lagoon, gdzie do wejścia do wody zniechęciła mnie tablica ostrzegająca przed stonefish, czyli szkaradnicą – najbardziej trująca ryba świata. Szkaradnica mości się na morskim dnie i biada temu, kto na nią nadepnie gołą stopą – taki delikwent oberwie kolcem i musi szukać pomocy medycznej, bo jad szkaradnicy może być śmiertelny.
Podsumowałem to wszystko w Denham, gdzie zwiedziłem nieco chaotyczne Muzeum Zatoki Rekina. Na powrocie zatrzymałem się jeszcze na przepięknej Shell Beach.