A więc melduję się ze stolicy Bahrajnu Manamy, gdzie po długim dniu śpię w nędznym hotelu w centralnym punkcie miasta, tuż przy Bab al Bahrajn. Najważniejsze, że cel został wykonany z nawiązką.
Piszę z komórki, więc będzie bardzo lakonicznie. Kraj ciekawy, z bardzo uporządkowanym ruchem ulicznym, miłymi ludźmi i niewygórowanymi cenami. Wszystkie rządowe atrakcje turystyczne są bezpłatne. Zwiedziłem m.in. wszystkie 3 obiekty z listy UNESCO.
Dziś świętowałem dwie bardzo okrągłe liczby. Po pierwsze, Bahrajn to mój
500. region z listy NomadMania. Do połowy jeszcze trochę brakuje (jest ich ponad 1300), ale i tak jest to kamień milowy warty podkreślenia.
Zwiedzony dziś fort w Bahrajnie był z kolei moim
100. miejscem z listy UNESCO w tym roku. I nie liczę nowych tegorocznych wpisów, które zwiedziłem w latach poprzednich - cała setka była zwiedzona po raz pierwszy w 2024 r. Nigdy nie spodziewałem się, że osiągnę kiedykolwiek taki wynik i prawdopodobnie już go nigdy nie powtórzę. Miedzy innymi dlatego, że wyczerpuje mi się pula z Europy (na te 100 aż 60 pochodziło z naszego kontynentu). Ale jak na osobę z regularną pracą i limitowanym urlopem mogę być chyba zadowolony. A rok się jeszcze nie skończył:)