Rano zrobiłem małą dogrywkę w Bahrajnie, sprawnie oddałem samochód, aby za 2h wypożyczyć kolejny, tym razem w Abu Dhabi. I poprułem na wschód, po drodze z limitem prędkości 160km/h! Jeszcze takiego limitu nie widziałem. Nie widziałem też takiego zatrzęsienia fotoradarów- przejechałem ich chyba z 500 na 410km. Nie przesadzam. Obym się na zaden nie złapał, bo jest to bardzo bolesne - ponad 600 dirhamów + 220 processing fee = jakieś 900 zl.
Celem było
Al Ain, jedyny do tej pory wpis na emiracką listę UNESCO. Al Ain to obecnie duże miasto, zamieszkane od czasów epoki brązu - i temu, jak ludzie radzili sobie w trudnych pustynnych warunkach wieki temu - jest ten wpis poświęcony. Nic jednak specjalnego, szczególnie po wizycie w Omanie.
Zrobiłem jeszcze krótką wizytę w Dubaju i czekam na lot powrotny do Katowic. Jutro rano będę w domu gotowy do pracy!
A ta okrągła liczba z dziś... od wielu, wielu lat jestem regularnym użytkownikiem
Duolingo, aplikacji do nauki języków. Dzięki niej nauczyłem się sol8dnych podstaw francuskiego i przeszedłem z B1 do poziomu C1 w hiszpańskim. Szczególnie hiszpański bardzo się przydaje w podróżach, choć francuski też, np. na Komorach.
Dziś stuknęły mi równo
3000 dni nauki bez przerwy. To ponad 8 lat codziennej nauki. Czasem po 2minuty (ostatnio coraz częściej:/), czasem 2 godziny. Ostatni raz nie robiłem lekcji na Palau, kiedy Martyna kończyła roczek, a Polska grała ćwierćfinał Euro.
Ps no a kotek? Jest i kotek:)