Geoblog.pl    stock    Podróże    Krótki wypad do Bułgarii    Tracki grób i Bułgaria turystyczna
Zwiń mapę
2020
19
wrz

Tracki grób i Bułgaria turystyczna

 
Bułgaria
Bułgaria, Nesebar
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 366 km
 
Choć Bułgaria nie kojarzy się z topowymi atrakcjami turystycznymi, zarówno pod kątem historycznym, jak i przyrodniczym jest krajem bardzo ciekawym. Trudno zresztą o nieciekawą historię w kraju, który jest tak położony. Ze wszystkich sąsiadów tylko na zachodzie mają kraje pokrewne językowo i alfabetycznie. Bo przecież i Rumunia, i Grecja, o Turcji nie wspominając, posługują się językami i alfabetami zupełnie różnymi od bułgarskiego. Bo choć cyrylica jest niby oparta na alfabecie greckim, czytając napisy w tych językach trudno doszukać się podobieństwa.

Przy okazji alfabetu, przyznam się do mojej ignorancji – z uwagi na ogromne podobieństwo alfabetu bułgarskiego do rosyjskiego, myślałem, że to właśnie bracia ze wschodu przywlekli tu alfabet. Tym bardziej, że przecież widziałem pozostałości państwa bułgarskiego w Bułgarze Wielkim na terytorium obecnego Tatarstanu w Środkowej Rosji. Tymczasem bliższe prawdy jest twierdzenie odwrotne – to właśnie w Bułgarii cyrylica została po raz pierwszy spisana i stąd pochodzą pierwsze zachowane inskrypcje w tym języku. I to właśnie z Bułgarii cyrylica rozprzestrzeniła się na Ruś Kijowską i dalej na wschód. Choć prawdą jest również, że współczesny alfabet bułgarski został niedawno, bo pod koniec II wojny światowej, zreformowany na podobieństwo rosyjskiej grażdanki.

A przy okazji, Bułgarzy ze stepów europejskiej Rosji nie mają zbyt wiele wspólnego z tymi z Bułgarii – choć wywodzą się z tego samego plemienia, ich drogi rozeszły się już w VII wieku i od tego czasu prawie się nie krzyżowały.

Zanim plemiona bułgarskie przybyły na Bałkany, obecną Bułgarię zasiedliły plemiona słowiańskie, a jeszcze wcześniej inne koczownicze ludy z Azji, tworzące już od IV w. p.n.e. Królestwo Tracji. I to właśnie z okresu trackiego pochodzą najwspanialsze zabytki w Bułgarii. Wśród nich jest tracki grobowiec z Kazanłyku pochodzący z ok. 300 r. p.n.e. Odkryto go przypadkiem w 1944 r. (mniej więcej w tym samym czasie odkryto jaskinie w Lascaux), choć najwidoczniej wcześniejsze pokolenia miały więcej sprytu lub szczęścia, bo odkryty grobowiec był obrabowany. Na szczęście rabusie nie byli zainteresowani tym, co do dzisiaj stanowi największy skarb grobowca – przepięknymi malowidłami. Niestety, oryginalny grobowiec nie jest dziś dostępny dla zwiedzających, ale – znowu podobnie jak w Lascaux – obok wybudowano jego wierną kopię. Grobowiec jest malutki, ale malowidła zapierają dech - w zmyśle artystycznym Tracy z pewnością mogli równać się greckim sąsiadom z południa.

Popołudnie spędziliśmy podziwiając zabytki z nieco młodszego okresu historii Bułgarii – prawosławne cerkwie z Nesebyru, pochodzące przeważnie z X – XIV w. Samo stare miasto w Nesebyrze jest chyba najpopularniejszą bułgarską atrakcją – nic dziwnego, skoro ze Słonecznego Brzegu można tam dojść na piechotę, a z Burgas zajechać w trochę ponad pół godziny. Miasteczko jest do bólu turystyczne, ale pod koniec września, gdy nie było tam tłumów, całkiem przyjemne. Choć brak tłumów ma swoje wady – z licznych obecnych tu knajpek spora część była nieczynna, a w nielicznych otwartych praktycznie nie było gości.

Jeśli chodzi o cerkwie, mam mieszane uczucia – wprawdzie bardzo ładnie komponują się w krajobraz starego miasta, ale w środku najczęściej mają niewiele do zaoferowania. Chyba tylko w jednej pw. św. Szczepana można oglądać oryginalne freski. Kilka cerkwi jest zupełnie zrujnowanych lub nie zawiera nic oprócz gołych murów i znacznie bardziej współczesnych ikon.

Wieczór i noc spędziliśmy w Słonecznym Brzegu, jednym z najpopularniejszych bułgarskich kurortów. Ludzi znów praktycznie nie było, przez co miasteczko wydało się całkiem znośne. Nie chciałbym jednak zwiedzać go w szczycie sezonu. Choć przyznaję, że miejscowa plaża prezentuje się wspaniale, to im dalej od niej, tym bardziej dziadowsko – popękane chodniki, brak dobrze zaopatrzonych sklepów spożywczych, dzikie parkingi i tego typu atrakcje. Zdecydowanie klimat nie dla nas, a przynajmniej nie dla dorosłej części naszej wycieczki ;-)
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (16)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (6)
DODAJ KOMENTARZ
marianka
marianka - 2020-09-28 19:32
No przyznam, że niezatłoczony Słoneczny Brzeg we wrześniu to niezła gratka! ;)
A o ile sama nie byłam fanką Nesebaru, to odwiedzin w Kazanłyku zazdroszczę bardzo!
 
sestian
sestian - 2020-09-28 21:22
Mam nadzieję, że to nie koniec bułgarskiej wycieczki... przynajmniej jeszcze Jeździec z Madary :)
 
stock
stock - 2020-09-28 21:25
Sestian - oczywiście, że nie koniec, nie myślisz chyba, że odpuściłbym jakiekolwiek UNESCO w tym kraju ;-) Zwłaszcza, że wszystkie są tak blisko.
 
mamaMa
mamaMa - 2020-09-29 08:50
Ciekawostki jezykowe niezmiernie interesujace przniosly mnie w czasy studenckie.

Sloneczny Brzeg juz zawsze bedzie kojarzyl mi sie z czasami komunistycznymi - opowiesciami z riwiery, szumiacymi ogromnymi muszlami i pieknym kolorem skory kobiet stamtad powracajacych:)
 
juwicze
juwicze - 2020-09-29 23:19
W tym roku nawet w szczycie sezonu (przełom lipca i sierpnia) było całkiem spokojnie a przynajmniej więcej knajpek otwartych :)
 
stock
stock - 2020-09-30 10:03
Jeśli tak, to faktycznie szczyt sezonu może byłby lepszy. Choć z drugiej strony, parking na starówce w Nesebyrze był prawie pełny nawet we wrześniu, wcześniej mógłby być większy problem z parkowaniem.
 
 
stock
Wojtek
zwiedził 38.5% świata (77 państw)
Zasoby: 505 wpisów505 2036 komentarzy2036 5850 zdjęć5850 0 plików multimedialnych0