Planowałem podróż tak, aby nie zwiedzać absolutnie topowych atrakcji Chin (wiecie, Wielki Mur, Zakazane Miasto, ten kaliber). Ale w jednym zrobiłem wyjątek, bo będąc w Xi’an ciężko jest nie zobaczyć jego głównej atrakcji, czyli
Mauzoleum Pierwszego Imperatora Qin, znanej bardziej jako
Terakotowa Armia.
Terakotowa Armia powstała jako ogromny grobowiec Pierwszego Cesarza, osoby, która zaważyła na losach Chin jak mało kto. Nie tylko zjednoczył on po raz pierwszy Chiny, ale też rozpoczął budowę Wielkiego Muru, odgradzającego ludy Han od barbarzyńców z północy. Nic więc dziwnego, że tak ważna figura musiała mieć okazały grobowiec. Ponoć przy jego powstawaniu pracowało 700 tys. ludzi – liczba niewyobrażalna w II w. p.n.e. nigdzie indziej na świecie. Istnienie grobowca i szczegóły jego budowy były doskonale znane z powodu zapisków Sima Quiana, nazywanego ojcem chińskiej historiografii. Mimo wszystko nie udało się go odnaleźć i długo wierzono, że cesarz (zresztą absolutny despota) kazał pogrzebać się z żywymi ludźmi. Dopiero przypadkowe odkrycie grobowca w 1974 r. przez lokalnych rolników (swoją drogą, to chyba odkrycie tysiąclecia, porównywalne być może jedynie z Lascaux) zrewidowało te poglądy.
Terakotowa Armia jest absolutnie wyjątkowa, biorąc pod uwagę czas powstania rozmachem może być porównywana chyba tylko z piramidami egipskimi albo… z Wielkim Murem. 8 tysięcy figur ludzi i zwierząt, z których każda jest inna – znak, że używano do pozowania żywych ludzi. A to być może jeszcze nie wszystko, prace archeologiczne ciągle trwają. Absolutny cud świata.
Do mauzoleum dojechałem metrem linii 9 i autobusem linii 613. Zajechałem tam w półtorej godziny, płacąc za transport zawrotne 12 yuanów (6,5 zł). Zajechałem zresztą trochę za wcześnie i ze 20 minut stałem i mokłem w sporym deszczu wraz z innymi rannymi ptaszkami. Grobowiec Cesarza Qin zwiedziłem więc będąc w grupie otwierającej o 8.30 i na tyle sprawnie, że starczyło mi czasu na inne atrakcje.
Tymi innymi atrakcjami była przede wszystkim
Wielka Pagoda Dzikiej Gęsi, monumentalna budowla z VII w. Pagoda jest położona w centrum Xi’an i nawet dzisiaj siatka ulic miasta jest do niej dostosowana – jej ściany są prostopadłe do centralnych arterii miasta. Pagoda została ufundowana przez mnicha buddyjskiego Xuanzanga, osobistość tak wybitną, że po jego śmierci sam cesarz 3 dni nie mógł dojść do siebie. Xuanzang położył wielkie zasługi w przeszczepieniu buddyzmu do Chin i uznaje się go za jedną z postaci, która dokonała sinoizacji tego systemu wierzeń. Pagoda została stworzona, aby zachować buddyjskie artefakty sprowadzone tu Jedwabnym Szlakiem i jako taka jest wpisana na listę UNESCO jako część transgranicznego wpisu z Kirgistanem i Kazachstanem. Ów Xuanzang był zresztą jednym z największych do swoich czasów podróżników - napisał nawet monumentalne dzieło „Zapiski z podróży po krajach zachodnich”, opisujące kraje, które zwiedził, i inne, które znał z opowieści.
Wystarczyło mi jeszcze czasu na zobaczenie Małej Pagody Dzikiej Gęsi, ale tylko na tyle, aby ją sfotografować z odległości, bo już o 15 miałem pociąg do Luoyang. Pociąg się opóźnił, w hotelu byłem o 20.40, więc po 14 godzinach na nogach, solidnie zmęczony, kończę dla Was tę notkę.