Dzisiaj miałem do pokonania 150 kilometrów w jedną stronę – niewiele, ale Google Maps pokazywało ponad 4 godziny! I rzeczywiście, tyle mniej więcej jechałem. Celem było
Tak’alik Ab’aj, najświeższy wpis na listę UNESCO w całej Ameryce Centralnej. Tak’alik Ab’aj zostało wpisane m.in. za unikalny konglomerat kultury majańskiej i olmeckiej (najlepszy przykład tej drugiej poza Meksykiem) oraz za archeologiczną istotność – było zasiedlone od prawie 3000 lat!
Na miejscu trudno znaleźć spektakularne pomniki pokroju tych z Quirigua czy piramidy jak te z Tikal, co nie znaczy, że Tak’alik Ab’aj ma się czego wstydzić. Miejsce jest rozległe i ciekawe, choć ścieżka turystyczna mogłaby być zdecydowanie lepiej oznaczona. Wychodząc ominąłem dwie ostatnie stacje i musiałem wynająć przewodnika, żeby mnie do nich zaprowadził. Jedna z nich to małe niby-muzeum, więc straciłbym sporo, gdybym nie wiedział, że trzeba go szukać.
Tak’alik Ab’aj było moim osiemsetnym miejscem z listy UNESCO, a więc miałem małe świętowanie. 800 miejsc z listy do tej pory odwiedziło tylko trzydzieści parę osób na świecie, w tym (oprócz mnie) trzy z Polski. Mam nadzieję, że w tym roku lub na początku przyszłego zakręcę się gdzieś wokół numeru jeden w Polsce. Tempo mam przyzwoite, w 2024 i 2025 miałem, wraz z nowo dodanymi, ponad 100 odwiedzonych miejsc. Gdyby to tempo utrzymać (co realistycznie nie jest możliwe), na koniec 2026 miałbym koło 880 miejsc, a to już okolice top 20 na świecie. Prawdopodobnie skończę jednak w okolicach 850 na koniec roku, a atak na nr 1 w Polsce i na 900 odwiedzonych miejsc przypuszczę gdzieś w połowie 2027 roku.