Geoblog.pl    stock    Podróże    Rodzinnie do RPA i okolic    Znów w Afryce
Zwiń mapę
2026
18
sty

Znów w Afryce

 
Republika Południowej Afryki
Republika Południowej Afryki, Johannesburg
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 0 km
 
Zapraszam do relacji z krótkiej, ale jak zwykle intensywnej podróży do RPA i sąsiadów. RPA chodziło nam po głowie już od dawna, rok temu mieliśmy nawet kupione bilety i pojechaliśmy na lotnisko w Wiedniu, aby rozpocząć podróż. Na granicy polsko-czeskiej coś mnie tknęło i zadzwoniłem na infolinię KLM żeby przekonać się, że rezerwacja jest odwołana z niewiadomych powodów. Długie pertraktacje i nocne rozmowy z infolinią nic nie pomogły i ostatecznie nie polecieliśmy.

Ale co się odwlecze to nie uciecze i tym razem wszystko poszło dość sprawnie. Bilety Condora kosztowały poniżej 2000 zł za osobę, nawet dodając strasznie drogi bagaż podręczny (rejestrowany był jeszcze droższy). W związku z tymi cenami po raz pierwszy spakowaliśmy się w dwa normalne bagaże podręczne, choć prawdę mówiąc nikt na lotnisku bagaży nie sprawdzał. Condor nie jest raczej najlepiej ocenianą linią, każe sobie płacić np. za słuchawki do rozrywki pokładowej, ale tragedii nie było, 11-godzinny lot z Frankfurtu do Johannesburga minął nam wyjątkowo spokojnie i po prawie dwóch latach przerwy zameldowaliśmy się znów w Afryce Subsaharyjskiej.

Afryka ma jedną ważną zaletę – nie ma praktycznie zmiany czasu, RPA to tylko godzina różnicy z Polską. Przylecieliśmy o 8 rano i po wypożyczeniu samochodu już o 9 byliśmy w trasie. Pierwsze wrażenia – aglomeracja Johannesburga wygląda naprawdę dobrze, kraj pokazuje się jako dużo bardziej rozwinięty niż sąsiedzi z północy – Botswana, Zimbabwe czy Zambia. To wrażenie się potem potwierdziło, choć w RPA widać znacznie większe niż u sąsiadów nierówności.

Pierwszy przystankiem było Sterkfontein, kompleks jaskiń, które – jak co najmniej kilkanaście podobnych miejsc w Afryce i na świecie, mieni się tytułem „Cradle of humankind” (kolebki ludzkości). Odkryto tutaj wiele szkieletów australopitecus africanus, praprzodka człowieka sprzed 2-2,6 mln lat.

Wizyta w Sterkfontein była całkiem ciekawa, ale cieszę się, że z całej listy UNESCO pozostało mi (o ile oczywiście nic nie dopiszą, ale nic nie ma na horyzoncie) tylko jedno miejsce związane z paleoantropologią – stanowisko człowieka pekińskiego na przedmieściach Pekinu. Bo nie ulega wątpliwości, że nie są to najciekawsze do odwiedzenia obiekty. Jaskinie w Sterkfontein wyróżniają się akurat pozytywnie, między innymi dlatego, że poza doniosłością historyczną są też ciekawe geologicznie.

Wybraliśmy się tam w weekend i było z nami sporo miejscowych turystów. Niektórzy (rasy białej, jakby kto pytał) wzięli ze sobą kilkuletnie dzieci całkowicie boso. Kompletna bezmyślność, bo w jaskini było trochę kamieni, bardzo nierówno i łatwo było o kontuzje. Przewodnik nie zwracał na to kompletnie uwagi, na szczęście nic nikomu się nie stało. Pokazało to jednak, że w RPA pozwalają ci robić to, na co masz ochotę – widzieliśmy potem wiele przykładów takiego zachowania.

Z Sterkfontein mieliśmy kilka godzin do hotelu. Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby wybrać pensjonat z dala od głównej drogi. Okazało się, że ostatnie 30km wiedzie przez drogi gruntowe, a w północnej prowincji Limpopo panują powodzie. W lekkim deszczu pokonaliśmy te 30km w prawie półtorej godziny, kilka razy ocierając się o ugrzęźnięcie. Udało się, ale było gorąco, w szczególności po zapadnięciu zmroku.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (6)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
stock
Wojtek
zwiedził 57.5% świata (115 państw)
Zasoby: 712 wpisów712 2930 komentarzy2930 8635 zdjęć8635 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
18.01.2026 - 25.01.2026
 
 
30.11.2025 - 22.12.2025
 
 
08.11.2025 - 15.11.2025