Niniejszy wpis będzie chyba jednym z najdłuższych, które popełniłem na tym blogu. Niezainteresowanych niuansami politycznymi i moją próbą interpretacji obecnej sytuacji zapraszam do końcowej części wpisu, gdzie opisuję samą podróż i do której odnoszą się zdjęcia.
Głównym celem spotkania podróżników w Azerbejdżanie była wizyta w
Agdamie, przed 1992 kilkudziesięciotysięcznym mieście, całkowicie zniszczonym podczas pierwszej wojny o Karabach i do dziś pozostającym największym na świecie
ghost town, czyli miastem duchów. W międzyczasie okazało się, że mamy możliwość zwiedzenia nie tylko samego Agdamu, ale i innych miejsc odzyskanych przez armię azerską w wojnie z 2020 roku. O tym będzie w kolejnej części wpisu – ten poświęcę głównie całemu konfliktowi o Karabach oraz pierwszym chwilom w Fizuli.
__
Dwa słowa umieszczone w tytule oznaczają „Karabach to Azerbejdżan (wykrzyknik)” i stanowią odpowiedź prezydenta Ilhama Alijewa na stwierdzenie premiera Armenii Nikola Paszyniana – „Karabach jest armeński. Kropka” i można je spotkać w setkach miejsc w Azerbejdżanie. Umieściłem je w tytule, ale proszę nie traktować ich jako demonstrację poparcia dla którejkolwiek ze stron. Stanowią jednak dobre podsumowanie azerskiego podejścia do konfliktu i – co tu dużo mówić – w dużej mierze odzwierciedlają obecny stan faktyczny.
Karabach to od wielu stuleci ziemie bardziej etnicznie azerskie, przynajmniej w takim zakresie, o jakim możemy mówić o etnicznych grupach, z którymi bezpośrednio identyfikują się obecne narody. Sama zresztą nazwa pochodzi z języka azerskiego/tureckiego i oznacza czarny ogród. Choć Karabach w czasach starożytnych należał do Wielkiej Armenii, ormiańskie władztwo na tych terenach ustało najpóźniej w XVI w. De facto niepodległy Chanat Karabachu ze stolicą w Szuszy istniał tam w XVIII w. aż do czasu podporządkowania przez Rosję na początku XIX w. W tym czasie były to ziemie niemal wyłącznie zamieszkane przez Azerów. Dopiero w drugiej połowie XIX w. intensywne osadnictwo ormiańskie spowodowało zmianę proporcji narodowościowej regionu. W XX w. osadnicy ormiańscy stanowili w Karabachu większość, głównie koncentrując się w Hankendi (przemianowanym po powstaniu Związku Radzieckiego na Stepanakert, pod którą to nazwą w zachodnim świecie istnieje do dzisiaj). Część miejscowości Karabachu pozostała w dużej mierze azerska, w szczególności będąca jedną z kolebek państwowości tego kraju Szusza.
Wszyscy wiemy, co stało się z Ormianami na pod koniec XIX i na początku XX w., z kumulacją w 1915 r. – do ludobójstwa do tej pory nie przyznaje się ani Turcja, ani Azerbejdżan. Azerbejdżan lubi z kolei podkreślać tzw. „ormiańskie ludobójstwo Azerów” – odnosząc się do tzw. „dni marcowych” (https://en.wikipedia.org/wiki/March_Days), co uważam za wyjątkowo niesprawiedliwe – jeśli do czegokolwiek porównywać „dni marcowe”, to raczej do następujących po nich „dni wrześniowych” (https://en.wikipedia.org/wiki/September_Days ). Były to czasy wyjątkowo niespokojne i przyczyniły się do wybuchu nienawiści między Azerami i Ormianami.
Źródła konfliktu o Karabach nieco niesłusznie przypisuje się twórcom Związku Radzieckiego czy też czasem Brytyjczykom. W 1920 r. ziemie Karabachu zostały częścią Azerbejdżanu (a chwilę później Azerskiej SSR), co zostało potwierdzone na paryskiej konferencji pokojowej. W powszechnym zachodnim rozumieniu przyjmuje się, że odebrano Karabach Armenii i przekazano Azerbejdżanowi. W rzeczywistości, mimo przewagi ludności ormiańskiej zdecydowano raczej o pozostawieniu Karabachu w Azerbejdżanie, przyznając jednocześnie regionowi autonomię. Było to posunięcie, które dzisiaj raczej byśmy pochwalili, i które kończyło (jak wielu pisze: zamroziło) krwawe spory narodowościowe w regionie.
W 1992 r. Związek Radziecki się rozpadł, a stłumiony konflikt o Karabach już kilka lat wcześniej wybuchł z ogromną siłą. Ormianie, stanowiący w tym regionie większość, rozpoczęli działania zbrojne, oswabadzając ormiański Karabach. Przy okazji skutecznie sięgnęli po ziemie, które nie były zamieszkane przez przeważającą ludność ormiańską. Mowa o obróconych w puch miastach Agdam (w momencie wybuchu wojny mieście ponad stutysięcznym), Fizuli (choć znacznie mniejsze, czekał je ten sam los, co Agdam), a w szczególności Szuszę. Setki tysięcy Azerów musiało opuścić domy i zostało skazanych na ciężki los uchodźców. Agdam, jak już pisałem, stał się od tej pory wielkim miastem ruin, oddzielonym dodatkowo od Azerbejdżanu pasmem zaminowanej ziemi. Ormianie łatwo kontrolowali ten teren z użyciem artylerii umieszczonej na pobliskich wzgórzach, za którymi znajdował się Stepanakert i Szusza. Szuszę spotkał nieco lepszy los – nie została zrównana z ziemią, ale popadła w ruinę, mimo, że stale zamieszkiwali ją Ormianie. Gwoli sprawiedliwości - Szusza była Ormianom absolutnie niezbędna do sprawowania kontroli nad Karabachem, będąc miastem, obok którego prowadzi jedyna droga do Stepanakertu i z którego łatwo można ostrzelać stolicę Arcachu (jak Ormianie nazywają Górski Karabach). Stąd też upadek Szuszy (o którym jeszcze wspomnę) podczas drugiej wojny o Karabach 8 listopada 2020 r. oznaczał dla Ormian automatycznie przegranie wojny.
Podsumowując – głównie z przyczyn strategicznych Ormianie po pierwszej wojnie o Karabach uzyskali więcej, niż im się „należało”. Azerbejdżan nigdy nie pogodził się z utratą swoich ziem i wygnaniem rodaków. Dlatego też żaden kompromis w tym zakresie nie wchodził w grę. Azerowie tylko czekali na odzyskanie tego, co ich zdaniem, zawsze należało do nich.
Należy przy tej okazji wspomnieć, że po pierwszej wojnie o Karabach Ormianie zostali zobowiązani w kilku rezolucjach Rady Bezpieczeństwa ONZ do wycofania się z Karabachu. Rezolucji tych nigdy jednak nie wykonali.
De iure Karabach pozostał częścią Azerbejdżanu,
de facto był samodzielnym państwem, którego nie uznawał nikt, nawet Armenia.
Jak widać, konflikt o Karabach przypomina dość mocno sytuację w innych spornych rejonach – Kosowie czy Cyprze Północnym, że też ograniczę się tylko do Europy. Ziemie uważane za należące do jednego narodu zostały zasiedlone przez innych, którzy z czasem osiągnęli przewagę narodowościową i ostatecznie wywalczyli sobie niezależność.
W ostatnim czasie gwarantem status quo w regionie Karabachu była tylko i wyłącznie Rosja. Ale w ostatnich latach wyrósł jej bardzo poważny rywal w postaci Turcji – kraju, który ma aspiracje do bycia potęgą regionalną i który coraz śmielej sobie poczyna na Bliskim Wschodzie. Z silnym wsparciem Turcji Azerbejdżan tylko czekał na odpowiedni moment, który nadszedł w 2020 r. Drugą wojnę o Karabach niektórzy nazywają zwycięstwem Rosji, która rozmieściła swoje siły pokojowe w strefie buforowej pomiędzy azerskim i ormiańskim Karabachem. Prawda jest taka, że prawdziwymi zwycięzcami wojny był Azerbejdżan i Turcja, Rosja, choć gwarantuje pokój i jeszcze bardziej trzyma w szachu Armenię, nic szczególnego nie zyskała.
Kończąc przydługi wywód skonkluduję tylko, że jeśli się wgłębić w historię, może się okazać, że dominująca w zachodnich mediach narracja wcale nie do końca odpowiada prawdzie. I Ormianie, i Azerowie mieli w tym konflikcie swoje ważne argumenty, a sytuacja obecna, tj. po zawieszeniu broni z 10 listopada 2020 r., wydaje się sprawiedliwsza dziejowo niż ta, która miała miejsce przez poprzednie dwadzieścia parę lat.
_______
Druga wojna o Karabach rozpoczęła się 27 września 2020 r. Równo w rok później nasza grupa, wraz z azerskimi dziennikarzami, wsiadła do samolotu Azerbaijan Airlines z Baku do
Fizuli. Był to drugi w historii lot pasażerski na międzynarodowe lotnisko w Fizuli i pierwszy, w którym udział wzięli obcokrajowcy.
Po dotarciu do Fizuli otoczył nas grad dziennikarzy, a najbardziej rozpoznawalni z naszej grupy (do których ja zdecydowanie nie należałem) zaczęli udzielać wywiadów azerskiej prasie, radiu i telewizji. Rezultaty możecie przeczytać i obejrzeć w linkach, które zamieszczam na końcu notki.
Lotnisko w Fizuli ma pas startowy i wieżę kontroli lotów, ale sam terminal jest jeszcze zupełnie niegotowy w środku. Mimo to tempo prac Azerów zadziwia – w 10 miesięcy zbudowali bardzo dużo i widać, że bardzo im zależy na szybkiej odbudowie straconych ziem. Nowy terminal kontrastuje z wyglądem samego Fizuli i okolicznych wiosek – zostały one przez Ormian całkowicie zrównane z ziemią. Precyzyjnie mówiąc termin „zrównane z ziemią” nie do końca tu pasuje – budynki zostały pozbawione dachów, ale ściany najczęściej pozostały – według Azerów po to, by ich używać jako osłony, zza których można się skutecznie ostrzeliwać. Zadania swojego nie spełniły.
Z Fizuli udaliśmy się do Agdamu i dalej, ale to opiszę w drugiej notce z Karabachu.
Trochę linków z naszej wizyty (głównie po azersku i rosyjsku):
https://caspiannews.com/news-detail/azerbaijans-karabakh-region-welcomes-first-globetrotters-2021-9-27-59/
https://www.azernews.az/nation/183750.html
https://report.az/en/karabakh/kolja-spori-september-27-special-day-for-azerbaijan/
https://azeritimes.com/2021/09/27/etic-chief-proud-to-be-first-to-visit-fuzuli-airport-after-so-many-years/
https://report.az/en/karabakh/famous-us-traveler-impressed-by-azerbaijan-s-fuzuli-airport/
https://www.azerbaycan24.com/en/etic-chief-proud-to-be-first-to-visit-fuzuli-airport-after-so-many-years/
https://en.trend.az/azerbaijan/politics/3489879.html
https://azertag.az/ru/xeber/Sovershen_pervyi_kommercheskii_ispytatelnyi_reis_v_osvobozhdennyi_ot_okkupacii_Fizulinskii_raion-1886607
https://www.azerbaycan24.com/ru/izvestnie-puteshestvenniki-posetyat-agdam-i-shushu
https://sputnik.az/20210927/Dnyann-mhur-syyahlar-Qarabaa-gliblr-428026050.html
https://report.az/qarabag/etic-rehberi-fuzuli-hava-limanina-sefer-etmekden-qurur-duyuruq/
https://medeniyyet.az/page/news/59140/Qarabag-seyahetnamesi-%E2%80%93-2021.html
https://apa.az/az/xeber/xarici-siyaset/beynelxalq-seyahetciler-fuzuli-aeroportuna-kommersiya-teyinatli-sinaq-ucusu-ile-ilk-defe-qarabaga-sefer-edib-foto-663114
I na youtube:
https://www.youtube.com/watch?time_continue=1&v=1RaGOnRIAaw&feature=emb_logo
https://www.youtube.com/watch?time_continue=3&v=EvdBKQQLf0c&feature=emb_logo
https://www.youtube.com/watch?v=xZkLuPQgXyw
https://www.youtube.com/watch?time_continue=634&v=KHZrM3cgNVw&feature=emb_logo