Geoblog.pl    stock    Podróże    Rodzinne 8000 kilometrów dookoła Iranu    Wstęp i formalności
Zwiń mapę
2018
19
paź

Wstęp i formalności

 
Polska
Polska, Warszawa
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 0 km
 
Już od dawna Iran był bardzo wysoko na liście naszych krajów do zobaczenia. W teorii miał prawie same zalety – dość blisko, ale mocno egzotycznie, masa zabytków, w tym sporo obiektów z listy UNESCO. Miało być tanio, miało też być bezpiecznie, bo w bzdury o wylęgarni terrorystów i największym zagrożeniu dla pokoju nigdy nie wierzyłem. W dodatku od jakiegoś czasu izraelska pieczątka w paszporcie przestała Irańczykom przeszkadzać, o ile nie była zbyt świeża. Mogliśmy więc jechać, ale trochę wstrzymywała mnie opinia znajomego i doświadczonego podróżnika, który twierdził, że w Iranie nie da się wypożyczyć samochodu bez kierowcy. To w praktyce oznaczało, że przy ograniczonym urlopie ten ogromny, pięć razy większy od Polski kraj, będziemy zwiedzać mocno po łebkach – korzystanie z transportu publicznego, a nawet wynajem samochodu z szoferem powoduje jednak spore spowolnienie tempa zwiedzania. Nie zawsze jest to wada, ale w Iranie do zobaczenia jest po prostu zbyt dużo.

Nie zważając na ograniczenia, kiedy podczas pobytu na Sri Lance zauważyłem świetną ofertę lotów do Iranu – znany low cost Ukraine International Airlines oferował loty z Wilna za 650 zł w idealnym rozkładzie sobota/niedziela - nie namyślając się długo wyciągnąłem kartę i pozbyłem się 2500 zł za bilety dla całej rodziny. Po powrocie przyszła kolej na formalności, o których opowiem zanim przejdę do właściwej relacji.

Iran w zasadzie nie wymaga żadnych większych formalności od Polaków. Wizę można wyrobić na lotnisku, płacąc 75 EUR plus jakieś 15 EUR za ubezpieczenie od osoby. Dla naszej czwórki wyszłoby więc tego całkiem sporo. Inną, tańszą opcją było wyrobienie wizy w konsulacie, a że do konsulatu w Warszawie mam niedaleko, zdecydowałem się właśnie na to rozwiązanie. Oszczędność była spora, bo wiza w konsulacie kosztuje 50 EUR od osoby, a ubezpieczenie kupowane w Polsce to jakieś 40 EUR za całą rodzinę.

Obecnie aplikowanie o wizę nie wymaga żadnych zaproszeń od agencji turystycznych. Wypełnia się elektroniczny wniosek, dołącza skan paszportu i zdjęcie, a po czterech-pięciu dniach roboczych przychodzi potwierdzenie pozytywnego rozpatrzenia. Potem trzeba wydrukować co trzeba, wpłacić należność za wizę i zawieźć paszporty do konsulatu. Za około tydzień wizy przychodzą na maila i trzeba pojechać do konsulatu po odbiór paszportów i wydruków wizy. Wizy nie są wklejane, a wydawane na osobnych kartkach.

Nie obyło się bez małego stresu – wizy elektroniczne wprawdzie przyszły na maila, ale tylko dla mnie i Martynki. Dwie kolejne, Kasi i Adasia, się nie pojawiły. Tak się akurat składało, że w tych dwóch paszportach były izraelskie pieczątki. Wprawdzie pomocna pani w konsulacie potwierdziła, że wszystko jest w porządku, ale dopóki nie zobaczyłem wszystkich czterech na własne oczy, miałem trochę niepewności.

W międzyczasie wyszperałem w Internecie świetne dla mnie informacje – samochód w Iranie można wypożyczyć i kosztuje to całkiem niewiele. Nie namyślając się długo zarezerwowałem auto i byłem coraz bardziej spokojny, że podróż się uda. Nadszedł czas na szukanie informacji o Iranie i układanie trasy. Iran posiada aż 23 obiekty wpisane na listę UNESCO, ale są one rozrzucone po całym kraju. Zobaczenie ich wszystkich w ciągu zaledwie 13 dni podróży wydawało się niemożliwe i pierwotnie planowałem zwiedzenie tylko części z nich. Plan ulegał modyfikacji już w ciągu naszego pobytu, a rezultat końcowy przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.

Na Geoblogu relacji z Iranu jest sporo. Cóż z tego, skoro prawie wszystkie dotyczą wielkich miast, jak Teheran, Isfahan, Jazd, Sziraz czy Tabriz. Nawet w słynnym Persepolis było zaledwie kilku Geoblogowiczów, a w innym symbolu Iranu, wspaniałym zikkuracie Tchogha Zanbil, tylko jeden użytkownik (który zresztą nie był łaskaw poza nagłówkiem nic opisać).

Moją ambicją jest to zmienić. Zapraszam do obszernej relacji z pięknego i fascynującego kraju, jakim jest Iran. Byliśmy i w wielkich miastach, i w zapomnianych dziurach, doświadczyliśmy piekącego słońca pustyni i przymrozków w górach Zagros. Przeżyliśmy w nieprawdopodobnym irańskim ruchu drogowym, a to pędząc 150 km/h przez pustynię, a to ledwo się wlokąc, z duszą na ramieniu, w nocy i w deszczu po ledwo utwardzonych, pokręconych i pozbawionych barierek irańskich drogach górskich. Wszystko wśród wspaniałych i gościnnych ludzi, z niebywałą serdecznością witających podróżującą rodzinę z Lachestanu czyli Polski.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (9)
DODAJ KOMENTARZ
marianka
marianka - 2018-11-06 22:34
Ależ czekałam na tę relację! Już teraz wszystko mi się podoba - od Twojej zajawki o tym jak wiele (i jak różnorodnie) udało Wam się zobaczyć, przez informacje o wypożyczeniu auta po hit, jak dla mnie, czyli informację o tym, że izraelska pieczątka nie jest już problemem! Naprawdę nie mogę się doczekać tego, co będzie dalej :)
 
migot
migot - 2018-11-06 22:44
Ja też niecierpliwie czekam na relację! Iran był zawsze na liście, ale mam przeczucie, że po Twoich opisach poszybuje na szczyt tej listy ;)
 
mucha
mucha - 2018-11-06 23:09
Czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy :) w przyszłym roku planuję Iran :)
 
jowa31
jowa31 - 2018-11-07 00:14
zaczęło się ciekawie, czekam na rozwój wydarzeń!
 
genek
genek - 2018-11-07 01:18
też tam chcę
 
Pamar
Pamar - 2018-11-07 07:45
Z pewnością będzie to bogata relacja!
 
zula
zula - 2018-11-07 08:03
Do upartych Świat należy...no to ruszamy !
 
ciesielka
ciesielka - 2018-11-09 07:36
Już parzę kawę i zasiadam do lektury. ;)
 
mamaMa
mamaMa - 2018-11-14 14:11
Piekny i fascynujacy - och, od razu znow bym tam pojechala, gdyz naleze niestety do tych, co Iran tylko po lebkach...
 
 
stock
Wojtek
zwiedził 31.5% świata (63 państwa)
Zasoby: 386 wpisów386 1266 komentarzy1266 3649 zdjęć3649 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
 
27.06.2018 - 09.07.2018