Zerwałem się rano, aby zdążyć na odjeżdżający przez 7 pociąg do Anyang. Anyang, choć jest miastem ponad milionowym, nie byłoby tak szeroko znane w świecie, gdyby nie odkrycie
Yin Xu, legendarnej stolicy dynastii Shang, rządzącej w Chinach (oczywiście nie całych w rozumieniu dzisiejszym) od XVI do X stulecia p.n.e. I to właśnie do unescowego Yin Xu się skierowałem po wyjściu ze stacji.
Odkrycie Yin Xu było możliwe po zidentyfikowaniu pochodzenia kości wróżebnych, zapisanych najstarszym znanym pismem chińskim. Yin Xu miało swoją Dolinę Królów i swojego Tutenchamona – jedyny nierozgrabiony grobowiec. Chińskim Tutenchamonem był nie król, ale królewska małżonka Fu Hao, w której grobowcu oprócz szczątek 16 niewolników i 6 psów odkryto liczne artefakty z jadeitu, kości zwierząt i ludzi oraz mnóstwo broni. A nie rozgrabiono go, bo był położony zupełnie gdzie indziej, niż pozostałe – tuż przy pałacu królewskim. Czyż nie jest to znak, że król był szczególnie przywiązany do swojej małżonki?
Zwiedzanie Yin Xu to spore przedsięwzięcie. Trzy komponenty: pałac królewski, grobowce królewskie i muzeum cywilizacji Shang są od siebie oddalone. Krąży między nimi wahadłowy bezpłatny autobus, ale do grobowców jedzie aż 20 minut. A muzeum jest bardzo obszerne i trzeba na to wszystko przeznaczyć co najmniej 3 godziny.
Co jest do zobaczenia na miejscu? Oryginalne wykopaliska są albo zamknięte, albo nic ciekawego na nich nie ma. Tuż obok zbudowano rekonstrukcje, więc można sobie dobrze wyobrazić, jak to wszystko wyglądało. Na szczęście bardzo wiele cennych przedmiotów zostało na miejscu i można je podziwiać w muzeum. Jedynie grobowiec Fu Hao pozostał prawdopodobnie w oryginalnym kształcie ścian, ale i tak mam wrażenie, że jego wnętrze zrekonstruowano. Natomiast kulturowo Yin Xu to perełka. Można się wiele dowiedzieć o dynastii Shang i w ogóle o początkach cywilizacji w Chinach. Chińczycy są z Yin Xu niezmiernie dumni, miejsce odwiedzał nawet Xi Jinping. Stawiają (w dużej mierze słusznie) cywilizację Shang na równi ze starożytnym Egiptem czy Mezopotamią. Cywilizacja rzeczywiście była bardzo zaawansowana, o czym świadczą choćby kunsztowne przedmioty z brązu i jadeitu, które można podziwiać w Yin Xu. Można też zaryzykować stwierdzenie, że była jedyną (może poza starożytną Grecją), która rzeczywiście w pewnym sensie zachowała ciągłość z czasami współczesnymi. Była też niestety bardziej barbarzyńska, ofiary z ludzi były na porządku dziennym (dopuszczano się tak okrutnych praktyk jak grzebanie żywcem dzieci).
W czasach dynastii Shang powstało pierwsze pismo chińskie. Znaki były wyobrażeniem konkretnych rzeczy (ludzi, zwierząt, przedmiotów) i potem ewoluowały w pismo, które znamy obecnie. Nie da się ukryć, że nie była to najbardziej przemyślana forma pisma – jest ono nadmiernie skomplikowane, a mnogość znaków i ich forma nieco przeraża nawet dzisiaj. Dużo lepiej poradziły sobie praktycznie wszystkie inne starożytne cywilizacje, nawet Egipt. Ale paradoksalnie tylko chiński pozostał (jakby się uprzeć też hebrajski, ale ten został wskrzeszony, no i grecki).