W pierwotnym planie miałem przejechanie z Durbanu do Lesotho przez słynną drogę Sani Pass. Wprawdzie nie miałem 4x4, ale dogłębny research, który zrobiłem, pozwalał na przypuszczenie (potwierdzone zresztą przez hotel na szczycie góry), że w obecnych suchych warunkach uda nam się przejechać . No ale popełniłem błąd informując rodzinę o swoich planach :) Zawiązała się koalicja Kasi z Adamem przeciwko jeździe tą drogą. Nie zależało mi aż tak bardzo, więc odpuściłem. W zamian za to pojechaliśmy zobaczyć rysunki skalne w okolicy Giant’s Castle, na terenie rozległego kompleksu hotelowego, po drodze zwiedzając monumentalny Wodospad Howick.
Dojechaliśmy do bramy resortu, ale strażniczka przekazała, że sztuka naskalna jest zamknięta od ponad dwóch lat po pożarze, który nawiedził tamte strony. Wycofaliśmy się więc i pojechaliśmy do drugiego hotelu
Cathedral Peak. Tam zrobiliśmy sobie trekking do Doreen Falls, podziwiając wspaniałe krajobrazy wpisanych na listę UNESCO Gór Smoczych. Dalej pojechaliśmy okrężną drogą do miasta o znanej skądinąd nazwie Betlejem, niezwykle malowniczą drogą przez Park Narodowy Natalu.
Niewiele tekstu w tej notce, ale krajobrazy naprawdę nieziemskie!