Geoblog.pl    stock    Podróże    Samotnie po Ameryce Środkowej    Kolumbijskie preludium
Zwiń mapę
2026
06
mar

Kolumbijskie preludium

 
Kolumbia
Kolumbia, Bogotá
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 0 km
 
Zapraszam do relacji z podróży do Ameryki Środkowej. Mam nadzieję, że nie będzie to ostatnia moja relacja na Geoblogu, który prawdziwie dogorywa. Szkoda byłoby stracić kawał życia i historii, ale co jesteśmy w stanie zrobić? Najwidoczniej właściciele wolą portal zatopić zamiast dać komukolwiek szansę na akcję ratunkową.

Wróćmy jednak do rzeczy przyjemniejszych, czyli do tego, po co tu wszyscy byliśmy przez prawie 20 lat. Na pomysł podróży wpadłem zaledwie dwa miesiące wcześniej, szukając ofert tanich biletów. Znalazłem tanie bilety z Berlina do Kostaryki, ale pomyślałem, że może warto sprawdzić oferty z Warszawy. Okazało się, że spod domu jest jeszcze taniej, a za 100-200 zł więcej można dostać bilet multicity. No i za 2400 zł kupiłem bilety Warszawa-Salwador, San Jose-Warszawa Avianką. Na miejscu miałem mieć niecałe 10 dni. 10 dni na sam Salwador i Kostarykę wystarczy w zupełności, ale oczywiście nie chciałem na tym poprzestać i ułożyłem plan znacznie ambitniejszy, który przewidywał wizytę we wszystkich – oprócz dwóch bardzo trudnych i czasochłonnych – miejscach z listy UNESCO od Belize aż po Kostarykę. Miałem więc odwiedzić 6 nowych krajów, a okazało się, że odwiedziłem 7.

Tym siódmym okazała się bonusowa Kolumbia. Miałem w Bogocie jakieś 5 godzin przesiadki we wczesnych godzinach porannych. Mogłem ten czas spędzić w saloniku (w Bogocie jest największy chyba salonik lotniskowy, jaki widziałem), ale w ostatniej chwili zmieniłem plan i jak tylko się rozwidniło pojechałem do centrum miasta. Traf chciał, że miałem bezpośredni autobus do miejsca, które chciałem odwiedzić. Musiałem jednak wymienić parę dolarów i za 8000 peso (jakieś 8 zł) kupić kartę miejską, po czym doładować ją drugimi 8000 peso, aby wystarczyło na podróż powrotną.

A więc jak tylko się rozwidniło pojechałem autobusem pod Bibliotekę Virgilio Barco zaprojektowaną przez architekta Rogelio Salmonę i oddaną do użytku całkiem niedawno, bo w grudniu 2001 r. Rogelio Salmona jest zdecydowanie najbardziej znanym kolumbijskim architektem i jednym z najbardziej znanych z Ameryki Południowej (a kontynent ten wydał przecież takich asów jak Oscar Niemeyer). Obecnie Kolumbia proponuje wpis Biblioteki Virgilio Barco (wraz z otaczającym parkiem) oraz trzech innych budynków Salmony na listę UNESCO w 2027 r.

Bibliotekę obejrzałem jedynie z zewnątrz, ale to na zewnątrz kryje się najwięcej jej walorów. Salmona był znany z projektowania budynków ceglanych i tego materiału użył też do projektu biblioteki. Efekt wyszedł bardzo udany. Salmona chętnie używał wody do projektowania otoczenia i przy Bibliotece Virgilio Barco widać to bardzo wyraźnie – wody jest tu pod dostatkiem, jednym z charakterystycznych punktów budynku jest okazała fontanna. Całość była podobno inspirowana hiszpańską (czy raczej mauretańską) Alhambrą. Podsumowując, bardzo przyjemna wycieczka na zabicie czasu. Wracałem koło 7.30, kiedy miasto budziło się do życia, a park otaczający bibliotekę był pełen biegaczy i rowerzystów na szosówkach (sport bardzo w Kolumbii popularny).
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (6)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
stock
Wojtek
zwiedził 59.5% świata (119 państw)
Zasoby: 716 wpisów716 2930 komentarzy2930 8689 zdjęć8689 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
06.03.2026 - 09.03.2026
 
 
18.01.2026 - 25.01.2026
 
 
30.11.2025 - 22.12.2025